wtorek, 15 marca 2016

Naturalnie z pudełka -Styczeń 2016

Cześć ;-))

   Dzisiaj będzie o nowości. Jeśli chodzi o mnie do tej pory byłam daleka od ogólnoświatowego szału na temat pudełek, box-ów, jak zwał tak zwał ;-) Idea jest ciekawa, bo głównie chodzi o testowanie nowych kosmetyków. Jednak formy jakie one przebrały nie do końca mi odpowiadają.  W niektórych znajdowały się prawie same próbki, które z definicji mają służyć testowaniu i powinny być darmowe. Jeszcze rozumiem, gdyby były to miniaturki. Kolejny typ pudełek zawierał kosmetyki ogólnie dostępne wszędzie  w drogeriach. Jaka w tym sens
i  atrakcja, nie rozumiem. Początkowo atrakcyjne produkty z kolejnymi numerami powielały się lub traciły na jakości i wartości. A cena też nie była zachęcająca ;-) W końcu pewnego dnia trafiłam na filmik nissiax83 w którym mówiła o nowym pudełku z naturalnymi kosmetykami na polskim rynku. 
Było to :


   Idea jest bardzo prosta. W pudełku dostajemy tylko kosmetyki naturalne, o sprawdzonym, dobrym składzie. Cztery z nich są pełnowymiarowe, ale mogą się też trafić dodatkowe próbki. Mamy czas do 15 każdego miesiąca, aby zamówić takowe pudełko. Wszelkie informacje na temat kosztów i prenumeraty znajdziecie tutaj
Przez pewien czas tylko obserwowałam, jak ten projekt się rozwija. I z każdym kolejnym pudełkiem przekonywałam się, że warto spróbować ;-) W końcu się zdecydowałam i zamówiłam dwa kolejne.
Przesyłka przyszła do mnie kurierem. Bardzo dobrze zabezpieczona, w pierwszym tygodniu stycznia. Po rozpakowaniu folii ochronnych ukazała mi się paczuszka zawinięta w szary papier i przewiązane lnianym sznurkiem ;-)) Całkiem fajne i przemyślane opakowanie. Naturalnie od początku do końca, od odpakowania po  produkty !!!! ;-)))





   Po zdjęciu kolejnej warstwy moim oczom ukazało się takie karbowane pudełeczko. Pomyślałam, że jest całkiem zgrabne i na pewno je na coś wykorzystam. Zawartość nigdy nie jest znana, więc tym bardziej ucieszyłam się, gdy je otworzyłam. Nie były to marki mi zupełnie nieznane, ale z chęcią zabrałam się za pieczołowite rozpakowywanie mojej niespodzianki ;-). 




   Wśród dekoracyjnych trocin, sianka czy jak to nazwać tłoczyły się opakowania z nieznanymi mi jeszcze produktami ;-))) Wszystko zmieściło się w tym mały pudełku, pomimo że nie były to najmniejsze pojemności kosmetyków;-)




   Na pierwszy plan wysunął się  ORGANIC SHOP Regenerujący szampon do włosów. Przyznaje się bez bicia, że na jego widok najbardziej się skrzywiłam, bo po nieudanych próbach z szamponami typu eko nie miałam już ochoty więcej ich używać. Ale teraz po jakimś czasie i kilkudziesięciu użyciach stwierdzam, że to całkiem niezły szampon. Bardzo gęsty, wręcz żelowy. Dość trudno się go wydostaje z opakowania z tego powodu, ale za to jest wydajny. Mamy marzec, używam regularnie do każdego mycia, a jeszcze jest go dość sporo. Niewielka ilość wystarczy mi na dokładne, nawet podwójne umycie średniej długości włosów. Bardzo dobrze się pieni, co w przypadku szamponów bez SLS jest bardzo rzadkie. Włosy są dobrze oczyszczone, ale nie są tempe w dotyku. Myślę, że to przez Olejek arganowy i oliwę z oliwek, którą ma w składzie. Spodobał mi się. Jeśli skończę go, myślę że spokojnie mogłabym go zakupić jeszcze raz.




   Moim zdecydowanym ulubieńcem w tym pudełku stała się maseczka NOVA KOSMETYKI GO Cranberry Naturalne Odżywienie - Maseczka do twarzy. Ekstrakt z owoców żurawiny, oleje: żurawinowy, migdałowy, z pestek moreli, ogórecznika, mocznik i wiatmina E - nic dodać, nic ująć. Taki skład to bajka ;-))) Bardzo podoba mi się opakowanie typu airless. Dozuje się go bardzo łatwo, a reszta produktu zachowuje trwałość. Moja skóra jest przyjemnie miękka i odprężona ;-)) Mam ostatnio skłonność do skóry przesuszonej, więc ta maseczka o typowo odżywczym działaniu przynosi mi ulgę ;-) Stosuje ją naprzemiennie z maseczkami w płachtach.




   O ałunie słyszałam całe moje dzieciństwo. Pamiętam jak stał w łazience koło umywalki u rodziców i u dziadków. U nas korzystali z niego głównie mężczyźni. Było to najszybszy sposób na zatamowanie krwawienia, gdy ręka się "omskła" podczas golenia. Obecnie ORGANIQE Ałun mineralny dezodorant funkcjonuje jako antyperspirant. Jest to bardzo dobra alternatywa dla wszystkim blokerów z chlorowodorkiem glinu, który jest już coraz częściej uznawany za środek szkodliwy. Kryształ można stosować codziennie, bez ryzyka. Ma on wystarczyć na ok. rok czasu ;-))), więc bardzo długo. Jednak powędrował on w ręce męskiej części domowników. Oni zrobią z niego lepszy użytek ;-))))




   Krem niemieckiej firmy Eubion był dla mnie całkowitą nowością. Jeśli chodzi o propolis to stosuje go już od najmłodszych lat, taka rodzinna tradycja. W zasadzie to takie nasze remedium na wszelakie dolegliwości. Zarówno w postaci maści i roztworów spirytusowych. Od przeziębień, po rany i skaleczenia ;-))) Ale z miodem w kosmetykach szczerze mówiąc spotykam się pierwszy raz. Mam świadomość, że takowe istnieją, ale nigdy ich jeszcze nie używałam. Na razie czeka na swoją kolej, bo mam jeszcze krem na dzień i na noc, i chce je skończyć. Ale moja ciekawość jest duża ;-)) Czy będzie na prawdę tak dobry jak może świadczyć o tym  jego skład i opinie na jego temat????? Zobaczymy ;-)))



   O płynie do prania lub zmywania Seventh Generation BIO CZYSTOŚĆ nie powiem zbyt wiele, bo i też nie za dużo o nim wiem. Pomysł zmiany środków czystości na bardzie naturalne wydaje się być kluczowym. Bo to co spuszczamy w kanał trafia w pewnej ilości do wód. Im będzie tego mniej lub będzie to łatwiejsze do przetworzenia w oczyszczalniach, tym lepiej. Ta 30 ml próbka wystarczyła mi na jedno duuuuże pranie. Niestety nie zauważyłam żadnych ekstra właściwości prania, bo może takowych mieć nie miało. Zapach praktycznie znikomy, ulatniający się po wyschnięciu ubrań. Więc nie uzyskacie nim pięknie pachnącego prania jak z reklamy. Materiały też nie były specjalnie miękkie jak przy innych tego typu płynach, ale to też dowód na mniejszą zawartość chemii. Sztuczne zmiękczacze to podstawa w płynach do prania.  Więc z jego zastosowania głównie zadowolona jest natura, bo mniej chemii trafiło do jej zbiorników.






   Jak zdążyłam się już zorientować, do każdego pudełka dołączona jest lista produktów z  informacjami o producencie, składzie i właściwościach kosmetyków oraz gdzie te rzeczy możemy nabyć. Często też dostawać będziemy ulotni z opisami całych linii kosmetycznych z których produkty pochodzą. Ja tym razem trafiłam na próbki kremu GO Cranberry oraz różanego Bio-Rose LOGONA.  Na pewno dużą ciekawostką tego pudełka jest ulotka z BioCzystość.pl która ma w sobie wprasowane nasionka i możemy ją w całości zasadzić i wyhodować sobie roślinki ;-))) Fajny , ciekawy i do tej pory niespotykany pomysł ;-)))
Zobaczymy co mi z tego wyrośnie ;-)))



   Moje pierwsze pudełko i od razu tyle fajnych nowych odkryć ;-)))) Szampon i maseczka to coś do czego chętnie bym wróciła ponownie. Pozostałe rzeczy też nie są najgorsze, ale też nie przywiązały mnie do siebie na tyle by ponownie się w nie zaopatrzyć. Fajnie jest próbować coś nowego z kategorii naturalnych kosmetyków o których do tej pory wiedziałam niezbyt dużo. 
   Równolegle do sklepu jest też prowadzony blog.naturalniezpudelka.pl. Od niedawna moje źródło wiedzy o składach chemicznych kosmetyków, bardzo fajna sprawa. Mogę tam znaleźć analizy składów najpopularniejszych kosmetyków drogeryjnych, a także dużo informacji czego unikać i dlaczego. Czego szukać, co może być korzystne dla mojej skóry ;-)))) 

   Podsumowując: jest jak najbardziej na TAK ;-))) Nie zawiodłam się. Wszystkie produkty mogę wykorzystać. Nic się nie zmarnuje, gdyż są na tyle różnorodne, że bez problemu znajdę im zastosowanie w moim domu ;-))))

A Wy ????? Macie jakieś doświadczenie 
z tego typu pudełkami ???? 
Podzielcie się swoją opinią w komentarzach, chętnie poczytam ;-))))

Pozdrawiam
k.smazik ;-)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najsłynniejsza szczotka do włosów - Tangle Teezer

Hej  !!!!     Dzisiejszym tematem rozważań....eee może nie tak poważnie ;-) Dzisiaj wezmę na tapetę hit wszech czasów (sądząc po il...