Cześć Wszystkim ;-))
W sztuce "Mieszczanin Szlachcicem" Moliera jest taka scena, gdy główny bohater uświadamia sobie, że nie wiedząc o tym całe życie mówił prozą. Po lekturze "Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji" Charlotte Cho ja mam podobne odczucie. Wiedziałam, że w pielęgnacji istnieje jakiś głębszy sens, jakieś zasady, hierarchia. Że wszystko jest po coś, ma swoją kolejność i znaczenie. Tylko trzeba znaleźć jakąś metodę, aby ten świat kosmetyczny okiełznać i dostosować do naszych potrzeb. Bo przecież nie My jesteśmy dla niego, tylko on dla Nas ;-)))) Czyż nie...?
W dzisiejszych czasach, gdy dostęp do kosmetyków i wiedzy na temat prawidłowego ich stosowania mamy niemal nieograniczony. Głównie za sprawą internetu lub ogólnej dostępności, często spotykam się z tym, że jesteśmy zagubieni w natłoku informacji i różnorodności. Ta książka przychodzi nam z pomocą. ;-))) Napisana lekkim, przyjaznym językiem. Czytając ją masz wrażenie, że autorka siedzi obok i rozmawiacie, tak po prostu. Jak kumpelki, przy kawie o kosmetykach, najnowszych odkryciach ;-))) Poprzez opowieść o tym czasie swojego życia, które autorka spędziła w Seulu dowiadujemy się o tym co jest sednem tematu. Miło, wesoło i przyjemnie ;-))) Książka jest opatrzona ciekawymi rysunkami, które w sposób dowcipny i trafny uzupełniają zawarty w niej tekst. Ja jestem wzrokowcem, więc zawsze rysunki do mnie bardziej przemawiają, niż samo słowo pisane ;-))) Tym bardziej ich widok sprawiał mi przyjemność podczas lektury.
Podstawowa zasada: bez pracy nie ma efektów. Zapomnij o cud kremach, które w mgnieniu oka zrobią z Ciebie 20 lat młodszą Boginie :-))) Sorry, to tak nie działa. To trwa, ale efekt wart jest wniesionej pracy i na pewno utrzyma się dłużej niż marketingowe obiecanki firm.Poznajemy całą filozofię koreańskiej pielęgnacji, która jest im wpajana od najmłodszych lat. Już małe dzieci uczone są, aby nakładać krem z filtrem przeciwsłonecznym kilka razy dziennie. U nas wydaje się to niemożliwe do zrealizowania ;-)
Znalazłam w niej dużo odpowiedzi na pytania, które nasuwały mi się gdy po raz pierwszy zetknęłam się z koreańskimi kosmetykami. Czy są na prawdę tak dobre? Czemu mają takie śmieszne, czasem infantylne opakowania? Dlaczego muszą być takie słodkie i cukierkowe, a jednocześnie pozostają luksusowe? Czy faktycznie przy tej cenie jest to dobry produkt? Czy i poco zmywać twarz dwa razy? Jak dobrać odpowiedni produkt do oczyszczania? Czy oleje to dobry pomysł do oczyszczania twarzy? Czym się różni: esencja, serum, ampułka itp.? Czym jest magia złuszczania, jej rodzaje i w ogóle na co to, po co i dlaczego mi to jest potrzebne? O co chodzi z tą lśniącą skórą "Chok chok"? Czy filtr słoneczny jest taki niezbędny? Czym nawilżać skórę, żeby faktycznie dało to efekt? Itd., itd. Wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Dość sceptyczny początkowo, mój stosunek do całego rytuału, któremu poświęcona jest książka coraz bardziej zmienia się w entuzjazm :-))))
10 kroków pielęgnacyjnych to wcale nie tak dużo. Znalazłam tu sposoby na bardziej efektywne wykorzystanie kosmetyków, które mam. Niby wiedziałam o nich już dość dużo. Ale tak samo jak ich jakość, tak też sposób używania jest tutaj kluczowy. I o tym przyznaje się bez bicia nie zawsze pamiętałam. Nowe słowo klucz to: SKŁAD. Podaje fakty którymi lepiej się kierować i demaskuje mity. Etykietki, zabiegi marketingowe to już osobna para kaloszy. Jak postępować, żeby się w nich odnaleźć. Podpowiedziała mi również, jak dobierać kosmetyki i wystrzegać się zakupowych błędów pod wpływem takich właśnie producenckich obietnic. To w zasadzie gotowy przewodnik w świecie drogerii i sklepów online, nie tylko koreańskich, bo sposób działania jest wszędzie podobny.
Gdy chodziłam do szkoły podstawowej mama zaprowadziła mnie do kosmetyczki po raz pierwszy i trafiłam w bardzo dobre ręce. Tam dowiedziałam się o podstawach pielęgnacji. Oczyszczaniu, tonizacji i pielęgnacji kremami. Można by rzec, że
Koreanki Ameryki pod tym względem nie odkryły, bo to jest dokładnie to samo. Subtelna różnica polega na podejściu do skóry. U nas mam wrażenie, że zaszłyśmy do takiego punktu, że liczy się tylko fantastyczny, perfekcyjny makijaż. Zapomniałyśmy sądząc po twarzach na ulicach o podstawie - o skórze. Nie ma idealnego makijażu jeśli nie będzie on wykonany na zadbanej skórze. Skóra przede wszystkim !!!! I to mi się w ich pielęgnacji podoba najbardziej. ;-)))
Oprócz informacji typowo kosmetycznych, książka jest świetnym przewodnikiem po Seulu. Z przymrużeniem oka dowiemy się jak wygląda koreańskie SPA, jak poruszać się po mieście, co warto zobaczyć i jak się tam dostać. Boicie się też by nie strzelić gafy w restauracji? Spokojnie, tu też znajdziecie parę przydatnych podpowiedzi. Nic tylko pakujemy walizkę i lecimy ;-)
Książkę można już w tej chwili zakupić w każdej księgarni stacjonarnej, czy internetowej. A nawet widziałam ją też w niektórych drogeriach internetowych ;-)) Moim zdaniem to lektura obowiązkowa dla każdej świadomej siebie kobiety. Takiej która myśli i która chce na dłuższy czas zachować młodzieńczy wygląd. Jeśli to nawet już wszystko wiecie na ten temat to i tak warto przeczytać. Poukłada ona już posiadaną wiedzę, może coś nowego podpowie i pokieruje na właściwy tory te zabłąkane myśli ;-) To jak inwestycja w przyszłość. Może teraz będzie nas to kosztować trochę czasu i wysiłku, ale zaprocentuje zdrową skórą w przyszłości. ;-))))
W dzisiejszych czasach, gdy dostęp do kosmetyków i wiedzy na temat prawidłowego ich stosowania mamy niemal nieograniczony. Głównie za sprawą internetu lub ogólnej dostępności, często spotykam się z tym, że jesteśmy zagubieni w natłoku informacji i różnorodności. Ta książka przychodzi nam z pomocą. ;-))) Napisana lekkim, przyjaznym językiem. Czytając ją masz wrażenie, że autorka siedzi obok i rozmawiacie, tak po prostu. Jak kumpelki, przy kawie o kosmetykach, najnowszych odkryciach ;-))) Poprzez opowieść o tym czasie swojego życia, które autorka spędziła w Seulu dowiadujemy się o tym co jest sednem tematu. Miło, wesoło i przyjemnie ;-))) Książka jest opatrzona ciekawymi rysunkami, które w sposób dowcipny i trafny uzupełniają zawarty w niej tekst. Ja jestem wzrokowcem, więc zawsze rysunki do mnie bardziej przemawiają, niż samo słowo pisane ;-))) Tym bardziej ich widok sprawiał mi przyjemność podczas lektury.
Podstawowa zasada: bez pracy nie ma efektów. Zapomnij o cud kremach, które w mgnieniu oka zrobią z Ciebie 20 lat młodszą Boginie :-))) Sorry, to tak nie działa. To trwa, ale efekt wart jest wniesionej pracy i na pewno utrzyma się dłużej niż marketingowe obiecanki firm.Poznajemy całą filozofię koreańskiej pielęgnacji, która jest im wpajana od najmłodszych lat. Już małe dzieci uczone są, aby nakładać krem z filtrem przeciwsłonecznym kilka razy dziennie. U nas wydaje się to niemożliwe do zrealizowania ;-)
Znalazłam w niej dużo odpowiedzi na pytania, które nasuwały mi się gdy po raz pierwszy zetknęłam się z koreańskimi kosmetykami. Czy są na prawdę tak dobre? Czemu mają takie śmieszne, czasem infantylne opakowania? Dlaczego muszą być takie słodkie i cukierkowe, a jednocześnie pozostają luksusowe? Czy faktycznie przy tej cenie jest to dobry produkt? Czy i poco zmywać twarz dwa razy? Jak dobrać odpowiedni produkt do oczyszczania? Czy oleje to dobry pomysł do oczyszczania twarzy? Czym się różni: esencja, serum, ampułka itp.? Czym jest magia złuszczania, jej rodzaje i w ogóle na co to, po co i dlaczego mi to jest potrzebne? O co chodzi z tą lśniącą skórą "Chok chok"? Czy filtr słoneczny jest taki niezbędny? Czym nawilżać skórę, żeby faktycznie dało to efekt? Itd., itd. Wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Dość sceptyczny początkowo, mój stosunek do całego rytuału, któremu poświęcona jest książka coraz bardziej zmienia się w entuzjazm :-))))
10 kroków pielęgnacyjnych to wcale nie tak dużo. Znalazłam tu sposoby na bardziej efektywne wykorzystanie kosmetyków, które mam. Niby wiedziałam o nich już dość dużo. Ale tak samo jak ich jakość, tak też sposób używania jest tutaj kluczowy. I o tym przyznaje się bez bicia nie zawsze pamiętałam. Nowe słowo klucz to: SKŁAD. Podaje fakty którymi lepiej się kierować i demaskuje mity. Etykietki, zabiegi marketingowe to już osobna para kaloszy. Jak postępować, żeby się w nich odnaleźć. Podpowiedziała mi również, jak dobierać kosmetyki i wystrzegać się zakupowych błędów pod wpływem takich właśnie producenckich obietnic. To w zasadzie gotowy przewodnik w świecie drogerii i sklepów online, nie tylko koreańskich, bo sposób działania jest wszędzie podobny.
Gdy chodziłam do szkoły podstawowej mama zaprowadziła mnie do kosmetyczki po raz pierwszy i trafiłam w bardzo dobre ręce. Tam dowiedziałam się o podstawach pielęgnacji. Oczyszczaniu, tonizacji i pielęgnacji kremami. Można by rzec, że
Koreanki Ameryki pod tym względem nie odkryły, bo to jest dokładnie to samo. Subtelna różnica polega na podejściu do skóry. U nas mam wrażenie, że zaszłyśmy do takiego punktu, że liczy się tylko fantastyczny, perfekcyjny makijaż. Zapomniałyśmy sądząc po twarzach na ulicach o podstawie - o skórze. Nie ma idealnego makijażu jeśli nie będzie on wykonany na zadbanej skórze. Skóra przede wszystkim !!!! I to mi się w ich pielęgnacji podoba najbardziej. ;-)))
Oprócz informacji typowo kosmetycznych, książka jest świetnym przewodnikiem po Seulu. Z przymrużeniem oka dowiemy się jak wygląda koreańskie SPA, jak poruszać się po mieście, co warto zobaczyć i jak się tam dostać. Boicie się też by nie strzelić gafy w restauracji? Spokojnie, tu też znajdziecie parę przydatnych podpowiedzi. Nic tylko pakujemy walizkę i lecimy ;-)
Książkę można już w tej chwili zakupić w każdej księgarni stacjonarnej, czy internetowej. A nawet widziałam ją też w niektórych drogeriach internetowych ;-)) Moim zdaniem to lektura obowiązkowa dla każdej świadomej siebie kobiety. Takiej która myśli i która chce na dłuższy czas zachować młodzieńczy wygląd. Jeśli to nawet już wszystko wiecie na ten temat to i tak warto przeczytać. Poukłada ona już posiadaną wiedzę, może coś nowego podpowie i pokieruje na właściwy tory te zabłąkane myśli ;-) To jak inwestycja w przyszłość. Może teraz będzie nas to kosztować trochę czasu i wysiłku, ale zaprocentuje zdrową skórą w przyszłości. ;-))))
POLECAM BO UWAŻAM, ŻE WARTO ;-)))))
A Wy czytaliście już tą książkę ??? Co o niej sądzicie ???
Podzielcie się swoimi wrażeniami. A może jeszcze zastanawiacie się nad nią i macie jakieś pytania.
Piszcie śmiało, postaram się odpowiedzieć ;-)))
Pozdrawiam
k.smazik ;-)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz